Masthead header

Ale schabowe to mają tam pyszne!

Mimo złowieszczych prognoz pogody do Jabłonki przybyliśmy uśmiechnięci.


Już następnego dnia wyruszyliśmy na eskapadę rowerową szukać zaszytych w lesie jezior….ponoć miały tam być.




Po wyczerpującej wycieczce nadszedł czas na krótką kontemplację nad brzegiem jeziora Omulew…




Gdy w piątek przybyła Ekipa zatwardziałych zwolenników gier logiczno-strategicznych, od razu z Izą daliśmy się wciągnąć w te ich karciano-planszowe gierki. Graliśmy w dzień…
















…i w nocy.






Co po niektórych cechowało niezdecydowanie…


…innych zaś stoicki spokój i opanowanie.


Ale żeby nie było – czasami robiliśmy też przerwy na inne przyjemności.


















Grill wbrew pozorom doszedł do skutku.


Nie mogłem się oprzeć fotografowaniu martwej i żywej natury.








Motywem przewodnim stały się pomosty, koty, psy, pomosty i psy…


























O mały włos zapomniałbym o nas!


Na odchodne urządziliśmy sobie ostatnią partyjkę zajadając się chipsami z Geniuszem na okładce.








Jeszcze jedno zdjęcie Izabeli i możemy wracać do Stolycy.


2 komentarze

Anonymous

No świetne są te zdjęcia! Aż mi się humor poprawił. Maciuś tak trzymaj :)

Bardzo dobre zdjęcia – tak trzymać!

Pola z gwiazdką są wymagane: *

*

*