Dopiero w Kambodży na chwilę zwolniliśmy – po żywym i bardzo gwarnym Phnom Penh rekordowe jak na nasz wyjazd trzy noclegi w jednym miejscu (w Sihanoukville) pozwoliły nabrać nam trochę oddechu przed zwiedzaniem świątyń Angkor.
Tak naprawdę wszystko zaczęło i skończyło się w Bangkoku – to tu mieliśmy lądowanie i to stąd wracaliśmy do Polski. Naszą podróż ograniczyliśmy głównie do Laosu i Kambodży – na Tajlandię będzie jeszcze czas. Wbrew niektórym przedwyjazdowym opiniom naszych znajomych
sprzęt fotograficzny sprawdził sie wyśmienicie, był wykorzystywany bez wyjątków, nie ważył wcale tak dużo i wrócił z nami bez żadnych uszczerbków na zdrowiu. Pokaz slajdów czas zacząć: na dzień dobry Tajlandia i Bangkok – w kolejnych postach zamieszczę zdjęcia z pokochanego przez nas Laosu oraz z “One Dollar Country” czyli Kambodży.
Podróż z Bangkoku z przesiadką w Kopenhadze zakończyła się na Okęciu w poniedziałek rano. Po wypakowaniu plecaków nadszedł czas na skopiowanie zdjęć na dysk twardy peceta…i tu niespodzianka – komputer się nie włącza. Krótka diagnoza: uszkodzony zasilacz (nie wytrzymał nerwowo trzech tygodni bez napięć). Tak więc dopiero dziś udało mi się do nich zajrzeć czego skutkiem jest poniższy sneak peek po jednym zdjęciu z każdego odwiedzonego przez nas kraju: Tajlandii, Laosu i Kambodży. Cały materiał wkrótce!



Konkludując: jak do Rumunii to tylko samochodem terenowym, jak do Bułgarii to śmiało bez rezerwacji hotelu, zawsze znajdzie się jakiś przyjemny tani pensjonat, a jak do Stambułu to wyłącznie w Ramadan.
Cały reportaż z wyjazdu na mojej stronie w sekcji Travel.
Czemu Brugia? Po obejrzeniu tego filmu odpowiedź będzie łatwiejsza. Poza tym… ładnie tam.
W pięć dni pięć miast: Brugia, Knokke-Heist, Antwerpia, Lille, Gandawa. Polecam i film i Brugię. Cały reportaż z wyjazdu w dziale Travel -> Belgium 2009 na www.gniado.net.
Od tego się zaczęło. Wybierałem się na dwa tygodnie do Maroka – na emerycki urlop z wykupioną wycieczką. Pomyślałem, że przydałby się aparat więc pożyczyłem Minoltę Dimage Z2 (dzięki Andrzej
). No i mi się spodobało, podoba i podejrzewam nigdy nie przestanie podobać. Oczywiście miesiąc po wyjeździe kupiłem swój pierwszy aparat fotograficzny…po pół roku zamieniłem pierwszy na drugi, a rok temu drugi na trzeci…studnia bez dna.


